KLUB KONESERA [PS2] - KESSEN
SS-NG #29 MARZEC 2005






Krzysztof "Voo" Wszołek
    "I have always dreamed of creating a movie that I could control. With Kessen, I have finally been able to realize this dream". Te słowa, podpisane przez Kou Shibusawa - producenta KESSENA, pojawiają się na ekranie na początku gry. To chyba wyjaśnia dlaczego jest ona pozycją wyjątkową, przesyconą specyficznym klimatem i wciągającą nawet dla kogoś kto nie jest pasjonatem historii Japonii. To nie była tylko kolejna pozycja mająca przynieść określony zysk. To była realizacja marzenia.
     W roku 1598 zmarł Hideyoshi Toyotomi, człowiek, któremu talent i ambicja pozwoliły z prostego chłopa stać się władcą Japonii. Zgodnie z jego testamentem władzę po nim przejąć miał klan Toyotomi, na czele którego stał Hideyori Toyotomi i wspierający go Mitsunari Ishida. Był jednak jeszcze ktoś, kto ambicją dorównywał zmarłemu przywódcy. Nazywał sie Ieyasu Tokugawa. Przez dziesięciolecia walczył w wojnach domowych i konsekwentnie zwiększał swą potęgę i wpływy we wschodniej części kraju. Teraz otwarcie wystąpił przeciwko prawowitym spadkobiercom. Doszło do wojny, Wschód przeciwko Zachodowi, klan Tokugawa przeciwko klanowi Toyotomi. Jej wynik miał określić przyszłość Japonii na prawie trzy stulecia. To właśnie w rolę Ieyasu wciela się gracz, przed którym stoi zadanie zwyciężenia klanu Toyotomi, tak jak faktycznie rozegrało się to w historii. Dopiero po zakończeniu kampanii dostajemy możliwość odwrócenia losów, wcielenia się w Mitsunari Ishidę i rozegrania gry od początku, tyle ze po drugiej stronie konfliktu.


  


We wstępie cytuję słowa o "filmie, który można kontrolować". Nie jest to wielka przesada, KESSEN faktycznie bardzo przypomina zrobiony z rozmachem film historyczny, z bardzo wyrazistymi postaciami w głównych rolach. Może niekoniecznie film fabularny - raczej fabularyzowany dokument, w którym sceny rozmów i narad przeplatane są informacjami o sytuacji na froncie a zwieńczeniem całości są epickie bitwy. Cała gra to wierne (na tyle ile to możliwe w grze) odtworzenie wojny, z kolejnymi bitwami i potyczkami, aż do zdobycia Osaki, stolicy klanu Toyotomi. Nie ma tu miejsca na budowanie osad, produkowanie broni, handel. Jest tylko i wyłącznie walka. Bardzo ważną rolę odgrywa fabuła (to raczej nietypowe dla strategii), którą poznajemy w efektownych przerywnikach filmowych. KESSEN ukazał się w 2000 roku i był pierwszą grą na PS2 wydaną na płycie DVD. Znaczną cześć nośnika zajęły właśnie filmy, które prawie pięć lat temu prezentowały się znakomicie a i teraz można obejrzeć je z przyjemnością. Dumni wojownicy ze swoim surowym kodeksem honorowym, stojące u ich boku piękne kobiety, niesamowite zbroje, jeźdźcy z charakterystycznymi pionowymi chorągwiami na plecach – naprawdę można wczuć się w ten klimat. Moje pierwsze skojarzenie – film RAN Kurosawy. Jeśli oglądaliście to wiecie o co chodzi.


  


Kolejne starcia stanowią zarazem kolejne etapy gry. Najpierw na mapie przesuwają się strzałki symbolizujące ruch oddziałów a narrator opowiada o tym co wydarzyło się od poprzedniej bitwy, gdzie przemieścili swoje wojska oponenci i jakie mieli plany. Następnie rozpoczyna się odprawa przed walką, nasi generałowie informują nas o liczebności wojsk nieprzyjaciela i o tym kto stoi na czele poszczególnych oddziałów. W tym momencie możemy określić kogo z nich należy próbować przekupić. Ma to czasem duże znaczenie dla przebiegu bitwy i jeszcze do tego wrócę. Potem określamy którzy z naszych dowódców wezmą udział w bitwie. Ważny wybór - każdy z nich posiada określone statystyki mające znaczący wpływ na siłę uderzeniową jego formacji. Potem pozostaje nam określenie początkowej strategii dla naszej armii i nadchodzi czas gdy trzeba ruszyć w bój.
Pierwsza rozgrywana przez nas bitwa jest zarazem tutorialem, bardzo dokładnie przedstawiającym wszystkie niuanse skutecznego dowodzenia. W zasadzie możemy przystąpić do zabawy nie zaglądając nawet do instrukcji. Warto to jednak zrobić, ponieważ laik w dziedzinie historii Japonii może się z niej sporo dowiedzieć o kulisach konfliktu w jakim przychodzi mu uczestniczyć. KESSEN jest strategią czasu rzeczywistego, sytuacja zmienia się więc bezustannie, nie licząc krótkich momentów w których wywołujemy menu rozkazów. Pole bitwy obserwujemy z lotu ptaka, jednak kamera ustawiona jest znacznie wyżej niż w strategiach PC. Nie widzimy poszczególnych żołnierzy a całe zwarte formacje. Nic w tym dziwnego - niektóre z nich potrafią liczyć nawet kilka tysięcy ludzi a w bitwie może brać do kilkunastu takich dywizji po jednej stronie. Mamy tu jeźdźców, mamy kilka rodzajów piechoty (strzelcy, łucznicy, pikinierzy) jest też i artyleria. Ikony na ekranie symbolizują poszczególnych dowódców. Przełączając pomiędzy nimi dostajemy możliwość wydania rozkazów danej formacji. Cała sztuka polega na zręcznym manewrowaniu nimi, tak aby znalazły się na właściwym miejscu we właściwym czasie oraz na wykorzystaniu umiejętności ich dowódców. Frontalny atak to niemądre rozwiązanie, wcześniej lepiej zmiękczyć wroga salwą z muszkietów, zmasakrować go przy użyciu artylerii, zasypać deszczem strzał a w odpowiednim momencie przełamać jego szyki szarżą kawalerii.


  


Co stanowi o niezwykłości gry to efektowne animacje, które uruchamiają się po wydaniu przez nas rozkazu. Jeśli np. rozkażemy ostrzelać przeciwnika z muszkietów, widzimy scenę w której dwuszereg lub trójszereg żołnierzy oddaje salwę a potem efekt tej salwy czyli walących się z nóg żołnierzy. Licznik u dołu ekranu informuje jak bardzo udało się nam przetrzebić wrogą jednostkę. Wrażenie potęguje fakt, że pad trzęsie się nam w rękach przy każdej salwie jak oszalały. Rozgrywkę utrudnia to, że jednostki podlegają zmęczeniu, zmniejsza się lub zwiększa ich morale od czego zależą ich możliwości bojowe. Zdarzają się ucieczki oddziałów z pola walki a także zdrady dowódców lub niespodziewanie nadciągające oddziały wsparcia zmieniające diametralnie sytuacje na polu bitwy.


  


KESSEN nie jest trudną grą, pod warunkiem, że nauczymy się błyskawicznego podejmowania decyzji, Często po prostu ryzykowania i kładzenia wszystkiego na jedną szalę. Nie jest tez grą długą – 10 godzin wystarczy na zaliczenie kampanii jednej ze stron. Pamiętajcie jednak, że to czysta esencja gier strategicznych, walka i nic więcej.
Zarówno KESSEN, jak i jego kontynuacja o której być może będzie kiedyś okazja napisać w tym miejscu, to jedne z bardziej oryginalnych tytułów wydanych na PS2 w pięcioletniej historii tej platformy. Dla kogoś kto uważa się za miłośnika Japonii, jej kultury i historii to po prostu pozycja obowiązkowa. Dla pozostałych to dobra okazja by zostać na chwilę wielkim szogunem. Warto zagrać, zwłaszcza ze gra jest już teraz do kupienia za śmieszne pieniądze.
KLUB KONESERA [PS2] - KESSEN
SS-NG #29 MARZEC 2005