GŁOWĄ W MUR - The Untouchable
SS-NG #29 MARZEC 2005






Karol "Malvado" Kazek
   
  THE UNTOUCHABLE

     Czasem gra jest naprawdę trudna do zgryzienia. Trzeba nad nią posiedzieć pomimo, iż ma kiepską grafikę, rozgryźć, spojrzeć z lepszej strony. Zawsze staram się subtelnie wyrażać swoje oceny, tak, aby docenić w tej grze to, co ma najlepsze. Jednak tym razem nie wytrzymałem! Przy The Untouchable po prostu puściły mi nerwy! Nie mam ochoty mieć nic wspólnego z tym tytułem... Z drugiej jednak strony, rzadko kiedy trafia się w ręce taki chłam. Postanowiłem się nad nim nieco poznęcać :)


  


Był piękny zimowy dzień (marzec, a śnieg za oknem :)), kiedy to chłopak imieniem Karol - w kręgach Internetowych znany jako Malvado - siedział przed swoim komputerem i szukał kolejnej bijatyki do zrecenzowania na łamach Głową w Mur. Po kilku godzinach znalazł grę nazwaną "The Untouchable". Włączył ją i się zaczęło...


  


Najpierw przywitało mnie przecudowne intro, które było tak rozmazane, że nic nie było widać. Postanowiłem odjechać od biurka (na krześle naturalnie :)) na drugi koniec pokoju. No teraz jest w porządku. Widzę półnagich facetów pokazujących swoje waleczne umiejętności i koniec. Teraz ponownie podjeżdżam do biurka, bo z 5 metrów trudno było dopatrzyć się jakiegokolwiek menu. Podobnie jak i intro, również i menu było całe w pikselach. Wybrałem pierwszą z brzegu opcje i zacząłem, i mogłem sobie wybrać postać, którą, jak przypuszczałem będę wkrótce grał. Dostępnych jest dziewięć zawodników: Tommy Base, Khan, X, Zodiac Solo, Osuda, Dae-Han, Jordan oraz Prodigy (to ostatnie to kobieta). Z początku myślałem, że wszystkie postacie wyglądają tak samo dopiero później, kiedy zacząłem grę, spostrzegłem, iż wybrałem żółtka (człowieka o żółtym kolorze skóry, czyli najprościej mówiąc Chińczyka :))! Ha, a to dobre, piksele były tak rozmazane, że wszyscy wyglądali jak murzyni :), a tu nagle żółty. No cóż w końcu fajnie walczyć kimś, kogo na co dzień się nie widzi :). Dobra przechodzimy do walki.
Po długim waleniu rękoma w klawiaturę, odkryłem, iż postać ma do dyspozycji - uwaga - jeden cios ręką (nie dwa, tylko jeden!). Do tego dwa ciosy nogą (tu już lepiej) oraz blok (jeden blok nie trzy :)). Kilka wprowadzonych pod rząd ciosów to combo. Tak więc tutaj można co nie co pokombinować. Rodzajów kombosów jest dużo, ponieważ są one zależne od liczby uderzeń. Tak więc są to Mad combo, explosive combo itp., Mimo iż gra jest totalną kopią Mortal Kombat nie ma tu atrakcji typu Fatality. Przez kolejnych zawodników przedzierałem się jak burza. Myślałem, że jestem dobry, ale tak naprawdę to gra jest kiepska. Później nieco grozy. Wielki boss - nietykalny, niepokonany, żółty - The Untouchable. Pierwsze kombo na twarz "nietykalnego" spowodowało, iż stracił on nieco energii. Później próbował on, ale trochę mu nie wyszło. Kilka kolejnych uderzeń i koleś leży! Wygrałem! Jestem genialny! Grałem całe 15 minut! Dostałem Kingstona (nową postać)! Yypikayey! Jestem wniebowzięty!...


  


Grafika i muzyka - buahahaha - nie to jest po prostu hańba. Nie wiem czy ludzie z Creative Edge Studios robili ten chłam w szpitalu dla obłąkanych czy w innym niecodziennym miejscu, a parę pajaców z podwórka uznało tę grę za ósmy cud świata. Dla mnie jest to po prostu (sorry za wyrażenie) łajno (napisałem tak, bo przez korektę by nie przeszło :)). Jedno wielkie rzadkie łajno. Grafika jest w niskiej rozdzielczości. Postacie wyglądają jakby miały ospę czy coś. Normalnie chce się rzygać. Z muzyką jest tak samo, poza jednym wyjątkiem! Muzyka, która przygrywa w menu jest całkiem fajna, bo... wzięta z Mortal Kombat! Złodzieje, niedoroby już nawet muzyki wam się nie chce robić!!! Pomyśleć, że ta gra była wzorowana na MK. Zrobić taką grę to sztuka. Po 5 latach wypuścić grę, która jest gorsza od oryginału.
Nadszedł czas na podsumowanie tego.. czegoś. Ta gra jest okropna. W życiu nie spotkałem się z gorszym chłamem. Wybaczcie, ale wydaje mi się, że nawet najbardziej niekumaty człowiek jest w stanie zrobić lepszą grę! Nawet w Internecie różni zapaleńcy tworzą lepsze gry i udostępniają je za darmo, a The Untouchable był sprzedawany! Słowo na koniec: trzymajcie się od tego z daleka.
GŁOWĄ W MUR - The Untouchable
SS-NG #29 MARZEC 2005