RECENZJA [PS2] - The Urbz
SS-NG #29 MARZEC 2005






Zbigniew "Emill" Pławecki
PRODUCENT: Maxis WYDAWCA: EA Inc. GATUNEK: strategiczna WWW CENA: nieznana   x PLATFORMY: PS2, X-Box, GCN   x
    THE URBZ to najnowsza z serii gier opartych na jednej z najsłynniejszych produkcji Maxis – czyli THE SIMS. Tylko tutaj, zamiast ograniczać się do naszego domu i niewielkiej okolicy, możemy szwendać się po całym, wielkim mieście. Zdjęcie nacisku z pewnych aspektów gry, a położenie go gdzie indziej sugeruje w pierwszej chwili, że THE URBZ są zrobione z myślą o pewnej wąskiej grupie graczy, ale na szczęście wiele z podstawowych czynników gry pozostało nadal, więc każdy fan SIMSów znajdzie tu coś dla siebie.


     W przeciwieństwie do SIMSów na PC (i w ogóle większości produktów spod znaku THE SIMS), THE URBZ nie koncentrują się na budowaniu wspaniałego domu, czy poznawaniu sąsiadów na tyle dobrze, by ich w końcu pokochać lub znienawidzić. Zamiast tego gra pozwala nam na stworzenie grupy maksymalnie czterech różnych „urbz’ów” w czasie jednej rozgrywki, oraz kontrolowanie jednego z nich przez cały czas. Nasza postać zaczyna swoją „karierę” w jednej z dziewięciu dzielnic, z której każda została wykonana w inny, charakterystyczny tylko dla siebie i swoich mieszkańców sposób, w zależności od tego, kto ją zamieszkuje (mogą to być na przykład skejci, raverzy, czy bikerzy). Wszędzie czeka na nas zestaw podobnych „celów”, ale celem nadrzędnym jest zdobywanie reputacji przez spotykanie z innym Urbz’ami w innych dzielnicach. W zasadzie, większość interakcji z innymi mieszkańcami to skutek starań, by stać się jak najpopularniejszą personą w dzielnicy i mieście. Skuteczne „socjalizowanie” się z innymi (czyli interakcja przez wydawanie komend, od rozmowy, przez czyny, bez obrażania ich, chociaż to także można zrobić), powiększa ekranowy wskaźnik reputacji, który ciągle wypełniany, sprawia, że nasza postać staje się lokalną gwiazdą, a nawet pojawia się na plakatach w mieście. Wypełnianie wskaźnika, oraz inne cele, jak wspinanie się po szczeblach kariery zawodowej, daje dostęp do nowych dzielnic i obszarów, nowych „odzywek” i działań wobec innych mieszkańców, oraz nowych „power socials” – wyjątkowo skutecznych działań, których można używać do odstraszania łobuzów i rabusiów.



     Jak w innych grach serii, tak i tu kontaktujemy się z innymi ludźmi za pomocą zestawu gotowych „socjali”, z tą różnicą, że tu zostały one oznaczone kolorami, ze względu na skuteczność działania (zielone zawsze skutkują, żółte działają niekiedy, czerwone nigdy). Te zmiany czynią kontakty między-ludzkie, ale też wszystko zależy od tego, jak często z nich korzystamy, jeśli jesteśmy zbyt natarczywi i nachalni, tracą one swoją skuteczność, w końcu może dojść do tego, że zostaną nam tylko te oznaczone na zielono, których będziemy musieli używać w kółko. Swój wizerunek możemy także poprawiać przez zmienianie ciuchów w lokalnym sklepie z ubraniami, których rodzaj różni się w zależności od tego, w jakiej dzielnicy mieszka nasz podopieczny. Będą to między innymi – flanelowe koszule, buty na wysokim obcasie, tatuaże, kolczyki, wszelkiego rodzaju ozdóbki itp. A jeszcze więcej z nich można także odblokować po osiągnięciu innych celów gry, np. spowodowaniu, że będą się nas bać okoliczne łobuzy, używanie specyficznych socjali w różnych dzielnicach, czy robienie postępów w karierze. Gramy w dziewięciu obszarach, wliczając w to posiadłość Dariusa, najbardziej wpływowego mieszkańca, oraz ostatnią, finałową lokację.
     Poprzednio, gdy nasz Sim podejmował się jakiejś pracy, nie można było wtedy kontrolować jego poczynań – teraz to się zmienia. Będziemy się mogli zająć takimi oto pracami (między innymi): kucharz specjalizujący się w robieniu sushi, światowej klasy skater, rzeźbiarz, albo model/ka. „Pracę” wykonujemy przez naciskanie w odpowiedniej kolejności 4 przycisków (w wersji na GC są to sekwencje 3-przyciskowe), a w międzyczasie zajmowanie się innymi sprawami, jak na przykład pilnowanie higieny naszego Urbz’a. Gdy już ukończymy poziom podstawowy w naszej pracy, będziemy musieli podnieść umiejętności w konkretnej dziedzinie, by awansować o stopień wyżej. Z tym, że zasadnicza część zwykłego wciskania klawiszy nie jest jakoś specjalnie trudna, ani wciągająca, w dodatku wygląda tak samo, bez względu na wykonywane zajęcie, tak samo jak zdobywanie skilla i awansowanie, które też sprowadza się do machinalnego walenia w jeden guzik.



     Twoje cele, wiadomości od spotykanych osób i inwentarz, są trzymane w telefonie komórkowym, który dzwoni, ilekroć dostaniesz nową wiadomość, albo odblokujesz nowe zadanie. Niekiedy zdarzy się, że ilość wiadomości nas po prostu przytłoczy i okazuje się, że do jednych zadań, takich jak ułatwianie relacji z innymi, czy sprawdzanie pozostałych celów, inerfejs telefonu sprawdza się idealnie, a do odbierania wiadomości, czy meblowania mieszkania (tak, skoro mamy w telefonie inwentarz, to tym samym możemy trzymać tam... lodówkę :D ) już niekoniecznie.
     No właśnie, nasz pupil musi gdzieś mieszkać, w tym przypadku jest to apartament, który możemy według własnych upodobań pomalować/wytapetować, oraz umeblować. Ale żeby nie było tak dobrze, nie możemy kupować nowych mebli znajdując się w nim, od tego są specjalne punkty w mieście, w których możemy oglądać nowe meble i sprowadzać je sobie do mieszkanka. Ale ponieważ zasadnicza rozgrywka dzieje się w mieście, a nie w domu, a w dodatku za każdym razem, gdy poruszamy się miedzy dzielnicą a naszym mieszkaniem, następuje 15-sekundowy moment ładowania, nie każdy będzie miał ochotę na jego urządzanie. Poza tym, pewne przydatne przedmioty można położyć po prostu na środku miasta, tak samo pewne elementy z naszego mieszkania są do znalezienia w różnych obiektach (jedzenie, łóżka, TV), więc pewnie rzadko kiedy będzie nam się chciało wracać do domu.


     Chociaż pewne zadania są podobne w każdej z dzielnic, to jednak nie grozi nam uczucie znudzenia, nie poczujemy się także zmuszeni do grania w jakiś jeden, konkretny sposób. Jeśli nie podoba nam się miejsce, w którym się akurat znajdujemy, możemy się po prostu przenieść do innej dzielnicy, zmienić swój wizerunek i wybrać na miasto z grupą całkiem nowych znajomych. Gra ma całkiem dobrze dopracowane AI, zarówno jeśli chodzi o naszego podopiecznego w momentach, gdy zostaje bez opieki, jak i spotykanych ludzi, chociaż zdarza im się zapomnieć co mieli zrobić w następnej kolejności, ale tak samo bywało już w SIMSach. Mamy pełną swobodę rozgrywki, pomijając momenty, w których z logicznego punktu widzenia musimy wykonać pewne czynności, jak na przykład praca zawodowa, czy imprezy „odbywają” się tylko o ustalonych z góry porach.
     Zbliżanie się do innych mieszkańców miasta i zawieranie z nimi znajomości i przyjaźni jest ważne także z innego powodu. Ludzi, którzy naprawdę mocno zbliżą się do naszego ludka, będzie można włączyć do paczki, której członkami można potem kierować w dowolnym momencie rozgrywki. Ale i tak gros czasu spędzimy na poznawaniu nowych postaci tylko po to, by odblokować nowe bonusy, a nie w innych celach, no i nie należy się spodziewać niewiadomo jakich reakcji, w przeciwieństwie do poprzednich gier, gdzie Simsy były o wiele bardziej samodzielne i nieprzewidywalne. De facto, zamiast na budowie i wyposażaniu domu/mieszkania czy interakcji między postaciami, skupiamy się na zdobywaniu popularności, szpanowaniu nowymi ciuchami czy prostych mini gierkach zręcznościowych, w które możemy pograć za pośrednictwem naszego telefonu komórkowego. W sumie, wyłania nam się z tego obraz gry dla małych dziewczynek, ale w zasadzie to z myślą o nich została stworzona ta cała seria (oczywiście, jak wszędzie, tak i tu są wyjątki – pozdro LooZ^ ;P ).


  Zebranie na placu


     Oprawa audio-wideo to inna sprawa. Grafika w grze jest kolorowa i kreskówkowa (oczywiście, w pełnym 3D), wygląd każdej dzielnicy jest charakterystyczny dla zamieszkujących ją ludzi, niekiedy nawet zahacza to o groteskę i przerysowanie, tak samo, jak gesty i zachowania mieszkańców. Wersja PS2, a także GC charakteryzuje się nieco rozmytą grafiką, a X-Box’owa jest najbardziej kolorowa, ostra i szczegółowa. Co do animacji - bogaci mieszkańcy Diamond Heights wprost uwielbiają się mizdrzyć i pokazywać jacy to oni nie są wielcy, podczas gdy twardziele z ubogiej dzielnicy wolą witać się markowanymi uderzeniami czy szturchańcami, czy nawet stosując profesjonalne, zapaśnicze chwyty. Te animacje idealnie wpasowują się w humor gry, który objawia się także w wielu innych okazjach, gdy Urbzy się spotykają.
     Na równie wysokim poziomie stoi muzyka, wśród której usłyszymy między innymi – w dzielnicy opanowanej przez raperów nagrania Black Eyed Peas... usłyszymy, ale niekoniecznie musimy od początku załapać, że to właśnie ich nagranie, bo w każdym z track’ów oryginalny wokal został zastąpiony przez śpiewany po... „simlijsku”. :P W dystrykcie pełnym Japończyków-raversów motywem przewodnim będzie techno, a w alejkach Cosmo Street pojawi się... znowu Black Eyed Peas (min. „Shut Up”). Podsumowując, oprawa jest doskonale dopracowana, może nie licząc drobnych zaciachów przy wchodzeniu na zatłoczoną ulicę, oraz faktu, że sample odgłosów ludzi są nieco ograniczone.



     Tak więc, jeśli przywykniemy do wyżej wspomnianych niedoróbek, kilku mniejszych, takich jak nie pojawianie się ważnych postaci w odpowiednim czasie, czy świętowanie przez naszego Urbz’a sukcesu, gdy tak naprawdę nic się nie stało, oraz jeśli przetrawimy przeniesienie nacisku z budowania domu i nawiązywania relacji międzyludzkich na zdobywanie popularności, gra oczaruje nas dopracowaną oprawą i niezłą rozgrywką (z nastawieniem na damską część odbiorców, ale nie tylko), a posiadacze PS2 będą mogli skorzystać w usług EyeToy’a, by na plakatach w grze mogła pojawić się ich twarz, w miejsce komputerowej mordki Urbz’a. Jeśli należysz do tych, którym podoba się taka odmiana od standartowych Sim’ów – THE URBZ to gra dla Ciebie.

to konsola:P
Gra z pewnością nie dla każdego, ale na jakiś czas potrafi wciągnąć.
RECENZJA [PS2] - The Urbz
SS-NG #29 MARZEC 2005