RECENZJA [PC] - UEFA: Champions League 2004-2005
SS-NG #29 MARZEC 2005






Wojciech "Keiran" Skitał
PRODUCENT: EA Sports WYDAWCA: EA Polska GATUNEK: Sportowa WWW CENA: Nieznana   x PLATFORMY: PC, PS2, X-Box   x
    Po niedawnej recenzji FIFY 2005 byłem pewien, że na jakiś czas zdołam od tej serii odpocząć, a nawet po cichu liczyłem, że może następną część napisze ktoś inny. Niestety los nie okazał się dla mnie łaskawy i tak oto musiałem spędzić wiele godzin z najnowszą odsłoną serii, by teraz móc ją zrecenzować.


     Dziwicie się czemu mówię o FIFIE kiedy w tytule jest jak byk UEFA? To bardzo proste – EA postanowiło wyciągnąć z graczy jeszcze trochę kasy i wydać trzecią w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy grę z serii. Od czasu ostatniej gry z serii FIFY 2005 minęły może 4 miesiące, czy przez ten czas autorzy gry zdołali zmienić aż tyle, by warto było wydać półtorej setki na ten tytuł?
     Przejdźmy do rzeczy. W UEFA jak to zwykle bywa mamy do wyboru kilka trybów gry. Najważniejszy z nich to sezon, o którym opowiem niżej. Jest także możliwość rozegrania Ligi Mistrzów (niestety bez takiego rozkładu grup jak naprawdę w obecnym sezonie), jest mecz sytuacyjny, w którym możemy np. zagrać tylko drugą połowę meczu, w którym przegrywamy 0:1, poza tym jest oczywiście mecz towarzyski no i trening. Wszystko byłoby bardzo tradycyjne, gdyby nie ten sezon.



     Opcja sezonu reklamowana jest jako rewolucja. Zaczynamy od stworzenia managera czyli naszego alter-ego w grze. Jest to całkiem nieźle rozwiązane, bardzo podobnie jak tworzenie piłkarza w poprzedniej edycji gry. Później przychodzi pora na wybór klubu, zawężony do kilku głównych lig. Ja oczywiście wybrałem Manchester United. Opcja kariery polega na tym, że przed każdym z meczy dostajemy jakieś zadanie: np. gramy mecz towarzyski i musimy go wygrać 3:0. Co jakiś czas dostajemy też zadania sprzedaży i kupna zawodników, wygląda na to, że zależą one od tego jak dobrze sobie radzimy. Kariera to ciekawy pomysł jednakże pozostawia nam wyjątkowo mało swobody, często jesteśmy zmuszeni np. grać w jakiejś dennej formacji albo sprzedać naszych zawodników dość tanio, podczas gdy i tak nie zdołamy kupić lepszych, bo ci uważają, że nasza drużyna jest za słaba. Można narzekać, ale w sumie tryb kariery jest całkiem przyzwoity (chociaż Master League w PES jest wg mnie dużo lepsze).



     Jeśli jesteśmy przy karierze to warto zwrócić uwagę na interfejs – podobnie jak poprzednio jest on słabo zaprojektowany, szczególnie wtedy gdy chcemy zmienić formację czy skład. Często nie wiadomo czy zawodnik jest już zaznaczony czy jeszcze nie, a wszystko działa przeraźliwie powoli.
     Przychodzi w końcu pora wyjść na boisko i zacząć grę. I tu niespodzianka – gra jest bardzo podobna do FIFA 2005 ale nie jest identyczna. Autorzy chwalą się wieloma zmianami, ale większości z nich nawet nie zauważycie. Co jest jednak ważne? A na przykład przed końcem meczu lub połowy pojawi się wskaźnik ile sędzia zamierza czasu doliczyć (w PES jest to od dawna). Podobnie ma się sprawa z przywilejem korzyści, który w końcu się pojawia i jest wyraźnie zaznaczony – jeśli stracimy piłkę gdy wskaźnik jeszcze jest pokazany to dostaniemy rzut wolny (kolejne zapożyczenie z PES). Wprowadzono też zagranie piłki ręką (a przynajmniej tak chwalą się autorzy, bo jakoś nigdy nie zdołałem tego zauważyć) oraz pomyłki sędziowskie.


     No, a jak się gra? W gruncie rzeczy podobnie – nadal rozgrywka jest dziwna, powolna, a akcje jeśli już są to dość rwane. FIFA ma jakoś tak dziwnie zorganizowany system, że zrobienie akcji za pomocą podań jest prawie niemożliwe, w związku z czym królują długie dryblingi i ewentualnie dośrodkowania (niestety na ogół nie ma do kogo). Mogę narzekać, ale i tak jest tutaj lepiej niż w poprzedniej FIFIE, tutaj zawodnicy jakby powoli uczyli się, że gra się do przodu, a nie do tyłu, nadal jednakże logika szwankuje.
     Ponownie (który to już raz) poprawiono system stałych fragmentów gry. I co wyszło? Nadal jest słabo. W poprzednich częściach przekombinowano i zabrano nam kontrolę nad piłką i tym jak ma polecieć, nie mieliśmy bezpośredniego wpływu na to. Tutaj jest podobnie, z tym, że zamiast wybrać jedną opcję to wybieramy dwie. Nadal wszystko to działa słabiutko i ciężko się w tym połapać, ech gdzie jest dobry system ze starych FIFA gdzie można było zrobić jedną z trzech rzeczy: użyć strzałeczki i paska siły, albo wybrać pole, albo zawodnika – tamten system był niezły – no i po co było psuć?



     Jeśli chodzi o stronę techniczną gry to jest nieźle, ale nie rewelacyjnie. Grafika jest identyczna jak poprzednio i nadal mi nie pasuje, zawodnicy wyglądają brzydko. Nie spodziewałem się tego, ale w końcu – mamy nowych komentatorów (panów M&M zastąpił Andy Gray (znany ze starych Fifek) oraz Clive Tyldesley – obaj dużo gadają i radzą sobie nienajgorzej, taka doza świeżości dobrze zrobiła serii. Ponadto gdy gramy karierę to załatwiając sprawy klubowe posłuchamy sobie także radia i interesujących komentarzy na temat klubu czy współczesnego futbolu. Nie mogło się także obyć bez muzyki – i tutaj nadeszło ogromne rozczarowanie – jest to chyba najgorsza ścieżka w serii w historii. Utworów które mnie nie denerwują praktycznie nie ma, no może 3 są niezłe, reszta to jakieś dudnienia prosto z samochodu dresa.



     Przychodzi czas na podsumowanie – UEFA to gra niezła, jest tu parę ciekawych pomysłów, nieźle wygląda, ale nadal kuleje grywalność. Jeśli ktoś ma już jedną z ostatnich części to zdecydowanie powinien powstrzymać się od zakupu. No a jeśli chcecie pograć w dobry tytuł o piłce nożnej to polecam którąś z części serii PES – będzie to lepszy wydatek.

Procesor 700 MHz, Pamięć 256 MB, Karta graficzna 32 MB
Niby lepsza od FIFA 2005, ale to nadal za mało, żeby być najlepszą grą piłkarską.
RECENZJA [PC] - UEFA: Champions League 2004-2005
SS-NG #29 MARZEC 2005