RECENZJA [PC] - Teenage Mutant Ninja Turtles: Mutant Melee
SS-NG #29 MARZEC 2005






Wojciech "Keiran" Skitał
PRODUCENT: KCE Hawaii WYDAWCA: Konami GATUNEK: Bijatyka WWW CENA: Nieznana   x PLATFORMY: PC, X-Box, GCN   x
    Żółwie Ninja zna chyba każdy, przygody 4 zmutowanych gadów były swego czasu chyba jedyną ciekawszą kreskówą dostępną w publicznej telewizji. Z grami bywało już różnie, na ogół polegały po prostu na chodzeniu i kopaniu. Niedawno Konami uraczyło nas kolejnym tytułem spod znaku Turtles, a czy jest to dobra gra?


     Ja osobiście darzę Turtlesy pewnym sentymentem wyniesionym z dzieciństwa, zbierało się te komiksy czy naklejki do albumu, nagrywało się filmy, no, ale chyba wiele osób tak robiło, więc się specjalnie nie wyróżniam (jeśli natomiast uznacie to za dowód na to, że niżej podpisany jest idiotą, no to cóż więcej mi pozostaje jak po prostu powiedzieć Wam – SS-NG to za wysokie progi)
     Żarty na bok. TNMT:MM to bijatyka dla jednego, do maksymalnie czterech graczy. Wygląda to następująco: 4 postacie tłuką się za pomocą kończyn i zbieranych z planszy broni, biegają, skaczą, a zwycięzcą na ogół jest ten, kto najdłużej wytrzyma na nogach. Żadnej rewolucji tu nie uświadczymy, wszystko to było już w wielu innych tytułach, że wymienię tylko Powerstone czy Onimusha: Blade Warriors.



     Czy w tej grze jest jakaś historyjka? Obawiam się, że niestety nie ma. Tryb story sprowadza się do wybrania jednego z zawodników i walki w kilkunastu planszach po kolei (co ciekawe możemy czasami wybrać opcję A lub B). Przed każdą z nich przeczytamy troszeczkę tekstu, ale są to tylko krótkie wprowadzenia typu: Leonardo chce udowodnić, że jest prawdziwym przywódcą, więc blablabla, pokonaj Rafaela. Tak więc jeśli szukacie jakichś skomplikowanych historii to radzę poszukać czegoś innego.
     Ilość postaci jest dość standardowa jak na gry tego typu niewiele ponad 20 zawodników. Mamy tutaj oczywiście Leonardo i resztę żółwi, jest Splinter, jest Casey Jones, April O’Neil (sic), Shredder i pare innych znanych z serialu. Niestety rozczarował mnie znacząco ich design. Otóż opiera się on na nowej wersji kreskówki, a nie na tej klasycznej, przez co wygląda to trochę dziwnie, no, ale może młodzieży się toto spodoba.



     Garnitur ciosów jest dość ograniczony, w ogóle użyjemy tylko kilku klawiszy: 2 przycisków ataku, skoku, bloku, specjala i przycisku akcji. Ten ostatni służy do podnoszenia przedmiotów. Taka niewielka ilość guzików powoduje z jednej strony, że nawet nowicjusz może sobie pograć, natomiast z drugiej, że kombinacji jest bardzo niewiele i gra może stać się po prostu wymianą takich samych kombosów natrafiających na blok. Postacie poza wyglądem nie różnią się niestety zbyt wiele, kombinacje ciosów są bardzo podobne.
     Tym, co może zainteresować graczy jest dość duża ilość dodatków do zdobycia, a te dla fanów Turtlesów będą dość ciekawe, mamy tutaj np. całą historię powstania komiksu i jego ewolucję. Jest też trochę obrazków, są minigry, dodatkowe tryby. Dlatego też opłaca się ten tytuł ukończyć kilka razy. Jeśli chodzi o tryb multi to wszystko byłoby cacy, gdyby nie to, że w wersji PC nie pogramy sobie w 2 osoby na jednej klawiaturze, co wydaje się standardem w bijatykach, nawet tych bardziej skomplikowanych.


     Jeśli chodzi o oprawę to jest to tytuł dość przeciętny. Grafika podobnie jak w poprzedniej części przygód żółwi wykonana została metodą cel-shadingu, którą swego czasu rozpropagował JET SET RADIO, nadaje to zdecydowanie komiksowego charakteru, z drugiej jednak strony jest dość mało efektowne. Efekty dźwiękowe brzmią przekonywująco i trudno im cokolwiek zarzucić. A muzyka? Trudno powiedzieć o niej coś więcej poza tym, że jest, po skończeniu gry od razu się o niej zapomina, może to i dobrze, i tak już dużo głupich melodyjek krąży mi po głowie.



     Jakie są wady tego tytułu? Najważniejszy wydaje mi się dość ubogi jednak system walki w tej grze. Niby są na planszach jakieś power-upy, ale ich używanie nie jest zbyt dobrze zaimplementowane. Poza tym gra dość szybko się nudzi (z perspektywy dwudziestolatka, może już wyrosłem z bijatyk?). No i to, o czym już mówiłem – jedna klawiatura = jedna osoba. Poza tym – miłe urozmaicenie – gra jest trudna, ale czy to wada?



     Oceniając tę grę mam dość trudny orzech do zgryzienia. Są żółwie, jest niezły nawet żółwiowy klimat, głównie poprzez wszelkiego rodzaju dodatki, można w to pograć dość długo zanim się wszystko odkryje, jeśli mamy grupkę kumpli z własnymi joypadami to też zabawa może być bardzo dobra. W sumie posiadacze PC zbyt wielkiego wyboru nie mają: albo te żółwie albo nic w kategorii bijatyk wieloosobowych, natomiast na konsolki to parę innych, może ciekawszych, tytułów się znajdzie. Dla fanów żółwi jest to jednak pozycja obowiązkowa, bo spędzą na pewno długie godziny odkrywając i przeglądając wszystkie bonusy.

Procesor 800MHz, karta graficzna GF3/Radeon 8500 32 MB RAM, 128 MB RAM
W końcu bijatyka na PC, całkiem niezła w sumie, aczkolwiek do rewelacji trochę brakuje. Dla fanów Turtlesów to zakup obowiązkowy.
RECENZJA [PC] - Teenage Mutant Ninja Turtles: Mutant Melee
SS-NG #29 MARZEC 2005